Skip to content

Dzień rodzeństwa.

008

Podobno wczoraj był w Ameryce obchodzony Dzień Rodzeństwa. Jak ważne to mogłoby być święto, wiedzą tylko Ci, którzy posiadanie rodzeństwa zaznali.

Tak się składa, że ja mam aż czwórkę – dwie starsze siostry, starszego brata i jednego młodszego do kompletu. Wiem jak to jest być gnębionym, wyrzucanym z pokoju, uznawanym za zbyt młodego i jak to jest przepychać się o miejsce przy stole. Ale wiem też jak to jest, kiedy rodzice zajęci są pracą, a w domu jest ktoś, kto pomoże, kto przygotuje coś do jedzenie, kto odsunie troski w kąt. Wiem jak to jest zebrać się z tymi, którzy na co dzień mieszkają już w odległych miastach, jak to jest zagrać z nimi w nową planszówkę, obejrzeć filmy z dzieciństwa czy powspominać te momenty, które nie zostały zarejestrowane.

Tym krótkim postem chciałabym podziękować każdemu z mojego rodzeństwa:

Ewie – za opiekę, kiedy przewróciłam się na hulajnodze i myślałam że straciłam zęby, a warga krwawi tak, że zejdę zanim wrócą rodzice.

Zuzi – za pomoc w sprzątaniu, utrzymywaniu swojej części pokoju w porządku i denerwowanie się kiedy tam też robiliśmy bałagan.

Krzysiowi – za to, że tak bardzo nie chciał podzielić się ze mną swoją kolekcją karteczek.

Maćkowi – za to że będąc 5 lat młodszym, wydłużył moje beztroskie dzieciństwo.

Chociaż na pierwszy rzut oka te sytuacje mogą nie wydawać się specjalnie przyjemne (komu jest przyjemnie, kiedy starsza siostra na Ciebie krzyczy?), to jednak z każdej warto wynieść naukę i wdrożyć w dorosłym życiu. Dziękuję też za wiele innych chwil, których wspomnienia zawsze będą częścią mnie i które mam nadzieję opowiadać moim dzieciom – mam nadzieję, że będą miały tak wspaniałe rodzeństwo jakie mam ja.

  • http://swieczek.pl/ Świeczek

    <3
    Ja jestem najstarsza, i lubię powtarzać, że to jest najtrudniejsze wyzwanie 😉 Wiem też, że nieposiadanie rodzeństwa to jedna z największych życiowych strat, jakich można doznać.

  • http://haniako.wordpress.com Haniako

    Tak lubię, jak piszesz.
    Ja mam trójkę rodzeństwa, każde z nich jest młodsze ode mnie i strasznie się cieszę, że ich mamy. Zosia (4) i Jędrek (7) pojawili się dużo później po mnie i mojej siostrze, Dorocie (16), więc to było dla nas duże zdziwienie, śmiejemy się, że mamy w domu dwie generacje dzieci – dzieci i dziewczyny (ja z Dorotą ;)). I chociaż często zaczepiają mnie, że mam fajowe dzieci („och, to moje rodzeństwo”), często mam bałagan i wszędzie okruchy, dzielenie pokoju nie należy do najprzyjemniejszych, to uwielbiam nasz kwartet :) A w sumie sekstet, wraz z rodzicami, i nie wyobrażam sobie, że miałoby któregoś z nas nie być :) Jak kiedyś ja i rodzice to był cały świat, hihi!