Skip to content

Naszym obowiązkiem jest chronić życie od poczęcia do naturalnej śmierci.

MZF_6651-2

Od kilku dni zewsząd otacza nas czerń. Kobiety na każdym kroku nawołują do protestowania. Rodzina i znajomi spotykają się z tym w miejscach publicznych – moja mama w autobusie słyszała jak młoda dziewczyna umawia się z drugą, znajoma doświadczyła jak kobiety w kolejce debatują jakie to ważne, a chwilę potem rozpływają się nad jej ciążowym brzuchem. Mam wrażenie, że nawet pogoda dopasowuje się do ogólnego nastroju smutku i żałoby. Nie odbieram tej czerni jako przejawu buntu. Dla mnie jest to oznaka żałoby. Żałoby którą zakłada się po śmierci bliskich osób. Ta czerń symbolizuje jak wiele kobiet jest gotowych dobrowolnie i bez przymusu przyczynić się do śmierci najbliższej osoby – dziecka które mogą nosić pod swoim sercem.

Rano byłam u lekarza. Wizyta kontrolna. Wiem już, że nasz Tygrysek waży 2,5 kilograma. Ruchy są odczuwalne, nic nie wskazuje na to, żeby nasze dziecko miało urodzić się „z defektami”. Mówię „nasze dziecko”, bo chociaż na 90% poznaliśmy płeć, to jednak nie chcieliśmy wiedzieć. Nie potrzebna była nam ta informacja – to dziecko stało się naszym dzieckiem już w momencie poczęcia. To czy będzie to dziewczynka czy chłopiec to sprawa drugorzędna.

„No tak, najważniejsze żeby było zdrowe” słyszałam niemal za każdym razem kiedy mówiłam, że nie znamy płci. I za każdym razem chciałam krzyczeć „Wcale nie!”. Nie jest dla mnie ważne czy nasze dziecko urodzi się zdrowe. Oczywiście nie chcę, żeby rozchorowało się przeze mnie, przez moją nieodpowiedzialność, chodzę więc na badania i dbam o siebie jak tylko mogę. Ale nie na wszystko mamy wpływ, nie wszystkiemu możemy zapobiec. Dlatego nie jest dla mnie ważne czy urodzi się ze zbyt dużą ilością chromosomów, czy z jelitami na wierzchu albo bez mózgu. To i tak będzie moje dziecko. Dziecko które mam chronić od poczęcia do naturalnej śmierci. I nie moja, ani lekarza rola żeby oceniać kiedy będzie cierpiało bardziej – kiedy będzie umierać rozrywane szczypcami w mojej macicy, czy kiedy będę tulić je do piersi w jedynych godzinach życia po porodzie, czy w wieku 10, 20, 60 lat umierając w jakiekolwiek sytuacji. Dlatego przy wyborze lekarza prowadzącego ciążę było dla mnie ważne, aby nie był to lekarz który zaproponuje mojemu dziecku pierwszą opcję śmierci. Nie ważne co by się działo, to jest moje dziecko. Moim obowiązkiem jest chronić jego życie.

„Życzę Ci żeby zgwałciło cię i pobiło dziesięciu chłopa, a po uratowaniu twojego życia okazało się że jesteś w ciąży” – takie wypowiedzi też się pojawiają, na szczęście nie w moim kierunku. A ja mogę tylko ze smutkiem patrzeć na osoby które składają takie życzenia drugiej osobie. Jak bardzo trzeba być pozbawionym uczuć żeby złożyć życzenia o takim znaczeniu drugiej osobie? I te osoby mówią o współczuciu i ludzkich odruchach? Moją odpowiedzią na to może być tylko modlitwa. I jeśli miałoby paść na mnie albo na kogoś z tych osób, kogoś kto nie poradziłby sobie z sytuacją i zabił dziecko, które połowę genów ma od niej, od jego matki, to rzeczywiście, wolałabym żeby padło na mnie.

  • andrzej

    Cieszę się, że piszesz ” Moim obowiązkiem jest chronić jego życie” Z miłości wszyscy jesteśmy poczęci,, Ze zródła miłości, gdzie wszystko ma swój początek i koniec. Ja, jako facet niedawno to pojąłem, pojąłem, że celem mojego zycia jest pomagać i chronić i wszystko z tego wypływa. Wypływa nie tylko na rodzinę, ale na wszystkich i wszystko. Nie wiem czy to jest reklama, jednak napiszę, że dzielę się tym moim ponaniem na blogu
    https://nagoprzedbogiem.blogspot.com/

  • Dariusz Magdalena Brzoski

    Piękny artykuł. Też się juz wypowiadałam na blogu o aborcji i dzieciach jakim są cudem natomiast w necie już mam dosyć oglądania tych którzy popierają mordowanie. Jestem mamą 3 dzieci i najmłodszy się nie dawno urodził. Nie wyobrażam sobie usuwać dziecka jakie by nie było. Dzieci są cudem. Dlatego zły ich tak nie lubi bo uczą ludzi kochać i mają czyste dusze. Zapraszam do poczytania Życie jest jedno.

  • http://secundum.pl Piotr Komander

    Nie ukrywam, że jestem mocno przygnębiony tym, co dzisiaj, w poniedziałek, dzieje się w przestrzeni publicznej. Dlatego wdzięczny Ci jestem, Agato, że swoje przemyślenia opublikowałaś. To wytchnienie przeczytać tekst, który w istocie sprowadza się do słów: „moje ciało, moje dziecko, moja bezwarunkowa miłość” zamiast oglądać kobietę fanatycznie skandującą na wiecu: „moje ciało, moje sumienie”.

  • andrzej

    Kochani dodam jeszcze moje przemyślenie: uważam, że aborcja wynika bardziej z lęku niż z rozsądku. O wiele łatwiej było by gdyby Państwo gwarantowało, że matka moze zamiast zabijac oddać dziecko od razu po urodzeniu dziecko do adopcji. Nie wiem dlaczego nikt nie chce wprowadzić takiego przywileju. To rozwiązało by podziemie aborcyjne, bo takowe jest i będzie pomimo zakazu.

  • http://jestem-druga.blogspot.com/ Diana

    Nie czytam artykułów w sieci i nie oglądam telewizji więc cała akcja była dla mnie zaskoczeniem. W Krakowie wrzało, karetki jeździły na sygnale jak oszalałe, autobusy i tramwaje przestały normalnie jeździć, trzeba było przemieszczać się pieszo, nawet w bibliotece nie mogłam wyrobić głupiej karty czytelnika. Wątpię żeby ten cały protest miał pomóc, moim zdaniem to było skakanie sobie do oczu przez kobiety (głównie feministki) i naginanie prawdy przez media. Chodzi o to by zrobić zamęt i wytworzyć zjawisko pobudzenia emocjonalnego tłumu co na kobiece emocje działa szczególnie.
    Kobiety w ciąży potrzebują wsparcia i pomocy (śmiałabym rzec – obowiązkowej opieki psychologicznej) a nie nagabywania do czynienia „jednego”. Zauważam, że w dzisiejszym świecie ludzie starsi, niedołężni, chorzy, niepełnosprawni, upośledzeni odsuwani są na margines. Świat chce mieć wszystko idealne, pod wymiar, a cierpienie odsunąć gdzieś w niepamięć. Logiczne jest że boimy się tego co nam nieznane, a zwłaszcza jeśli ma boleć. Wiem jednak że diagnozy lekarzy często są mylne. Jest wiele rodzin które nie może mieć dzieci i wiem że znajdują się nawet i tacy którzy chore dzieci chcą obdarować swoją miłością. Z doświadczenia wiem że takie dzieci zmieniają nas na lepszych ludzi dlaczego więc pozbawiać ich mielibyśmy życia…? Umrzemy prędzej czy później dlatego uważam, że warto dać szansę nowemu życiu dotrwać do końca.
    Każde życie jest cudem.